Wczoraj w dodatku dokonałam niemożliwego! Wystartowałam w Moorlandzkim Championie, oczywiście bez skakania i patrząc jak jakiś przestraszony pies na resztę potężniejszych zawodników. Zmieniłam jakość grafiki, żeby mi się jednak nie zacinała gra, ignorowałam tych którzy byli sporo silniejsi, bo jak mnie ktoś wyprzedza to się strasznie denerwuję i tracę kontrolę nad koniem / klawiszami.
Aż tu nagle, skręcam na ostatnią prostą do mety, szybkie spojrzenie na listę przeciwników i... Byłam pierwsza ;_;
WYGRAŁAM!
Dodam tylko jeszcze, że na blogu powstały nowe zakładki!
A poniżej bazgroł sprzed dni. Niech wam oczu nie wypali.


2 komentarze:
Spoko rysunek ;)
Fajnie to wszystko zostało tu opisane.
Prześlij komentarz